Tak dziś będzie post o pikowaniu. Moja przygoda z ta techniką zaczęła się, tak na prawdę, parę miesięcy temu. Wtedy to na http://www.pinterest.com/ zaczęłam gromadzić różne ryciny i zdjęcia sukni z XVIII wieku. No i były tam tez oczywista pikowane.
Jakiś miesiąc temu klamka zapadła - tez chce mieć pikowana spódnicę. Mam maszynę więc sobie wypikuję! Ale niee. Maszyna nie ma odpowiedniej stopki i ściegu (bo to stary łucznik), a dokupić się nie da chyba, że z cała maszyna. Ale skoro w XVIII wieku pikowali ręcznie to i ja dam radę. Wybrałam wzór -
![]() |
1795, France - Petticoat - Silk, cotton |
Następnym schodem był materiał, oczywiście jak chce konkretny kolor to nigdzie takiego nie ma. Ale od czego są koleżanki. Szast prast i 3m bawełny był już u mnie.dokupiłam 3 metry watoliny (mało reko ale tania była i do tego biała) oraz 3m podszewki bawełnianej. Pozszywałam (w czym mój koteł mi nie pomagał) i mam. Wzór nanoszę mazakiem, który blaknie z upływem czasu.
| 1/8 dolnego paska za mną |
| Czas na lustrzane odbicie |
| Szybko idzie |
Pierwsza połowa szła mi dosyć długo bo prawie tydzień. Był to czas raczej nauki i sprawdzania technik. Druga polowa idzie znacznie szybciej, zdjęcia przedstawiają dzień pracy. I jeszcze taki bonus:
Gdzie jest kot?
Do zobaczenia ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz